Summa mexicana


Niniejszym czyli w pierwszych słowach pragnę gorąco podziękować M. za wysiłek kompleksowej obsługi logistycznej tej wyprawy. Wstyd się przyznać ale mój wkład ograniczył się do ściągnięcia klapy spakowanego plecaka przed zniesieniem do taksówki na lotnisko. Dobór trasy, grzebanie po necie i przewodnikach, czytanie blogu Mignony, decyzje co do transportu i zakwaterowania. Poza tym M. mówi po hiszpańsku a moja, pożal się Boże, angielszczyzna w sferach w któryśmy się obracali psu na bude sie zdawała. Jednym słowem bez jej wysiłku, umiejętności, wiedzy i zaangażowania wyprawa ta byłaby tylko bezładnym ciągiem rozczarowań i nieporozumień.
CZEŚĆ JEJ I CHWAŁA NA WIEKI !!

Jednocześnie informuję ponownie*. że fotki M. zamieszcza już od dwóch dni na mexico2011.blox.pl
(jako osoba uporządkowana robi to chronologicznie czyli od początku,
czyli od końca, znaczy się od najstarszych wpisów) a moje codzienne opisy na żywo z komów do notki 'Hasta la vista babies' z 12 stycznia 2011 pododawałem do komentarzy odpowiednich notek u M. i wszystko jest teraz w kupie.

No to jadziem panie Zielonka ...

# łączny koszt odadozet: 10.800 PLN**
# czas trwania: 25 dni
# 12 stanów: Distrito Federal, México, Puebla, Tlaxcala, Oaxaca, Chiapas,
Tabasco, Campeche, Yucatán, Quintana Roo, Morelos, Guerrero



/klick & zoom/


# odwiedzone miejsca: Ciudad de México, PUEBLA, Tlaxcala, Cholula, OAXACA, Monte Albán, Santa María del Tule, SAN CRISTÓBAL DE LAS CASAS, Cañón del Sumidero, Chiapa de Corzo, San Juan Chamula, Aqua Azul, Misol-Ha, PALENQUE, CAMPECHE, Edzná, MÉRIDA, Uxmal, Muna, VALLADOLID, Chichen Itza, Dzitnup, TULUM, Cobá, PLAYA DEL CARMEN, Akumal, Puerto Morelos, aeropuerto Cancún, CIUDAD DE MÉXICO, Teotihuacán, Taxco de Alarcón (wielkie litery w tekście a na mapce duże czerwone kropy to miejsca gdzie spaliśmy*** a małe niebieskie - pozostałe odwiedzone)
# środki loko: taxi, samoloty, autobusy (rejsowe, miejskie), colectivos, metro, stop (półciężarówki), rowery, z buta
# kilometraż lokalny: samolot - 1000, auto - 1900, rower - 32, metro - 200
# extremalne koordynaty: W - Taxco (100〫W) nasz Nowy Rekord Światowy (pobita Kuba o kilkanaście stopni), N**** - Cancun (21〫N), S - gdzieś na trasie Oaxaca - San Cristobal (16〫N), E - Cancun (87〫W)

* wszystkich nieuważnych, leniwych, zapominalskich oraz przypadkowych perygrynatorów sieciowych

** w tym:
samolot Lufthansa Warszawa - Mexico City - Warszawa: 2x1.700 PLN
samolot Interjet Cancun - Ciudad de Mexico: 2x1.700 pesos
ubezpiecznie Generali: 195 PLN
cash: 2.000$ + 5€
bankomat: 1.900 pesos
taxi warszawskie: 55 PLN
/1PLN=4pesos/

*** 22 noclegi w 11 ho(s)telach w 10 miejscowościach, w sumie wydaliśmy na nie ok. 5700 pesos czyli średnio 260 pesos (65 PLN) za dobę hotelową w dwójce z wiatrakiem, kiblem, ciepłą wodą i prysznicem, często z TV, czasem ze śniadaniem:
1. samolot
2-4. Santo Domingo Puebla 3x350(śn.)
5-6. Chapulin Oaxaca 2x280
7. autobus Oaxaca - San Cristobal
8. Capri San Cristobal 1x180
9. Planet San Cristobal 1x250(śn.)
10. Los Angeles Palenque 1x200
11-12. Colonial Campeche 2x241
13. Casa Becil Merida 1x270+50
14-15. Huespedes y Estudiantes Valladolid 2x150
16-17. Weary Traveler Tulum 2x300(śn.)
18-21. La Palma Playa del Carmen 4x275
22-24. Niza Ciudad de Mexico 3x200
25. samolot

**** w locie do Meksyku samolot leciał nad południowym wybrzeżem
Grenlandii (jakieś 61〫N), dotychczasowe nasze extrema północne wynosiły: razem -
Moskwa (55〫N), ja - Leningrad (60〫N), M. - Nordkapp (71〫N)

Komentarze

  1. Ale co, aleco? 5 razy te koszty czy co?

    OdpowiedzUsuń
  2. nawet 11x
    zawsze sie musisz wstrzelic w te pare minut co blad jest
    powinienes w NIKu pracowac :))

    OdpowiedzUsuń
  3. bron Boze i trzymaj Andiego daleko od NIKu... jeszcze by u nas cos znalazl i wyszlo by co robie w godzinach pracy ;) :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak nie przywrócisz IP to przestanę czytać bloga (no ale i tak dojdę - bedzie więcej roboty bo trza będzie wystąpić do sądu o ujawnienie adresu demirji itd ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. mój IP jest tak tajny jak moja praca i Dobro Narodu Wybranego takoż Pawia i Papugi wymaga jego dalszego usekretnienia niestety

    OdpowiedzUsuń
  6. wychodzi że sporo pożarł samolot,i dobrze że wam się udało załapać na promocyjny.
    jakże innym u was opis niż u mignony był;)
    I te zdjęcia...

    OdpowiedzUsuń
  7. noooooooooo,ogladam ,ogladam:)
    zdjecia swietne jak zawsze !

    OdpowiedzUsuń
  8. dopadła mnie Zemsta Montezumy czyli jelitowa wirusówka, innymi słowy trzeci dzień sram wodą na piąty zagon ..
    a M. zawsze mi smarowała rączki żelem antybakteryjnym przed jedzeniem palcami (czyli prawie zawsze), no ale wirus to nie bakteria ..
    przykra sprawa :/

    OdpowiedzUsuń
  9. zemsty współczuje;/

    OdpowiedzUsuń
  10. hehe,ale przynajmniej schudniesz:)

    OdpowiedzUsuń
  11. to jedyne co mnie trzyma przy życiu (i niezłym humorze :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty