Anja






Jadało się onegdaj z Anją Orthodox po eleganckich restauracjach warszawskich! :)))
To akurat miało miejsce w fastfoodowym kołchozie na górze Galerii Mokotów kilka lat temu.



Wiąże się z tym zabawne qui pro quo jak mawiali starożytni atleci.
Otóż gdy opisałem rzecz na blogu pewna blogerka z Bydgoszczy zarzuciła mi że to wszystko zmyślone kłamstwo bezczelne bo w MacD* nigdy nie podawano kukurydzy a ona jest jakimśtam kerownikiem macdonalsowym* i wie i że sam napisałem ten autograf i jestem łgarz, oszust i fałszerz i więcej się do mnie nie odezwie i ... nie odezwała się. :))

* albo Burger Kingu, KFC, Pizzy Hut czy jakimkolwiek innym bo ich nie rozróżniam wcale a wcale

Komentarze

  1. Wiem, wiem. Któregoś dnia w "skm-ce" zostawiłeś plecak...
    Plecak się znalazł, ale na torze postojowym na Olszynce Grochowskiej, który to tor należy do Kolei Mazowieckich. Wcześniej obdzwoniłam cały zarząd Szybkiej Kolei Miejskiej, co zajęło mi jakieś 45 minut, bo akurat w rozdzielni w Pruszkowie mieli przeprowadzkę...
    I to kolej, i to kolej, i to fastfood, i to fastfood ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. ВСЁ РЫБA! jak mawiali starożytni wędkarze znad Mississipi

    bo widzisz malutka, my Wodniki jesteśmy ponad takie duperele :)))))

    na tym wiekszy podziw zasługujesz że mimo tak potężnej dezorientacji poradziłaś sobie śpiewająco Smyczo Ty Moja Ziemska, cmok!

    OdpowiedzUsuń
  3. A propos smyczy - plącze mi się jakaś w kieszeni kurtki. Taka czerwona ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. czerwona jak krew?

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak. A wiesz, gdzie są szeleczki? Zostały w czerwonym koszyczku?

    OdpowiedzUsuń
  6. to może zostały u pani weteryniarz?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty