Nurki śmietnikowe



        


Otóż wczoraj znaleźliśmy w śmietniku skarby - starą walizkę z książkami, zeszytami i innymi rupieciami oraz magnetofon szpulowy ZK 140-T.
Rozczuliłem się do łez na widok magnetofonu .... Rozsądek jednak zwyciężył i nie przytargałem go do domu. W odróżnieniu od tekturowej walizki w kratkę, landszaftu na desce pt. 'Polowanie na jelenia' autora nieznanego oraz książki Honoriusza Balzaka pt. 'Opowiastki jurne'.
U nasz w domku walizki służą do przechowywania papierzysk, nowa zdobycz, po oczyszczeniu przez M. i wywoskowaniu, świeci się jak psu jajca (to ta na dole)
Landszafcik po odpluskwieniu zawiśnie w przedpokoju a nad nim, na hufnalu i kolorowej wstążce powiesi się, odrestaurowaną tym razem przeze mnie, znalezioną na Wyścigach podkowę.
Balzaka czytam wieczorami w kiblu z wypiekami na jagodach. Ale, ale - znaleziona wewnątrz książki dedykacja rozśmieszyła mnie do łez przyprawiając o ból szczęk i przepony. Otóż, wyimaginujcie sobie, że jurne, zauważcie, opowiastki dostał niejaki ob. Antoni O. w nagrodę za zdobycie III miejsca w turnieju szachowym Spółdzielni Inwalidów METALOWIEC - no jak la mie najśmieszniejsza rzecz od czasu gdy cycek ciotki Kunegundy wkręcił się w wyżymaczkę!! :))))

Komentarze

  1. ooo,jakie fajne znaleziska.
    Major,uwazam ,ze powinni wprowadzic i u nas tzw,,wystawki
    Niemcy tak robią,a zanim pojawi sie odpowiednia smieciara,to mozna sobie wyszykac,wziac cos calkiem w dobrym stanie i ciekawego
    Mnie to krepowalo kiedys,ale jak zobaczylam ,ze nie tylko turcy i ,,biedni polaczkowie" krazą busami,jak hieny,po takich wystawkach,ale i np szef meza cos tam szukał ,(lubi starocie) to i ja potrafilam wysiaść z auta i poprzegladac co tam tez te niemiaszki wywalają .
    (od mebli,po pierdułki wszelkiej masci,ale spoko mozna chate urządzic)

    OdpowiedzUsuń
  2. jestem aabsolutnie za a kultywuję od 1989 bo wtedy zaczeto masowo na Ursynowie wymieniać wyposażenie mieszkań

    moje nurki kazoorove zawsze mi meldowali co tam ciekawego pokazało się w ich, jak je nazywali, 'Pewexach'

    czesto deklarowali dostawę za 'popiwek' czyli piwo po ..

    w ten sposób dorobiłem się wielu fajnych rzeczy w tym zajebistego biurka komputerowego na ten przykład

    :))

    OdpowiedzUsuń
  3. moj J ma cale szwabskie mieszkanko urzadzone takoz:)

    ci polacy co tam jezdza busami to wszystko potem opylaja na tzw.giełdach i targach pchlich

    OdpowiedzUsuń
  4. ke?

    opylają w Polszcze ofkors,biznes taki

    OdpowiedzUsuń
  5. tymi wystawkami handlują??
    no pięknie
    ale czemu nie?
    Szkopom zbędne a Polakom sie przydadzą
    tylko trochę wstyd, tylko troszeczke ..

    OdpowiedzUsuń
  6. nie wiedziałeś?
    a ja myslałam,ze to wszyscy wiedzą,ze te rozne dupenszfance,meble,dywaniki,doniczki,zabawki,ramki do obrazków,no co tylko chcesz,rowery, kiedys i tv i inny sprzęt, uzywane wsio
    na takich targach to stamtąd

    jak odzież w ciuchlandach
    (tylko za taką odzież to sie w hurtowniach zaopatują,wiem,bo znajomi kupowali jhurtowo wory,robili u kumpeli przeglad i te lepsze wiezli do Polski a te gorsze znow do kubłow PCK wrzucali)

    OdpowiedzUsuń
  7. pamietam pierwszy Ciucholand na moim Kazoorovie gdzieś w połowie lat 80-tych
    Miał go Maciek Januszko (długowłosy lider Mechu)
    Wielkie, zaplombowane, takie jakby sprasowane wory-kostki z ubraniami, nieziemsko śmierdzące środkiem dezynfekcyjnym, przyjeżdżały z Holandii chyba i w dzień dostawy ustawiały się od rana dłuuuuugie kolejki
    Maćkowy Ciucholand był zdecydowanie atrakcyjniejszy na osiedlu niż np. kaplica-barak parafii pw. Ofiarowania Pańskiego czy nie przymierzając wypożyczalnia filmów VHS - wszystkie trzy instytucje przegrywały ze sklepem alkoholowym (ale to oczywiste)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty