Dzień 12. - Petra, cud świata*




teee białas! kopsnij żyletkie beduinkowi ..


Petra to cud niewątpliwy.


Jak truskawka albo astrolabium.
Historii i fotek jest od pyty w sieci więc wygłupiał się nie będę i skupię się jak zwykle na poboczu :)

Wyruszamy inteligentnie o świcie. Petra jest tuż za miastem Wadi Musa. Szparko maszerujemy przez budzące się do życia przedmieście. Wstęp jest horrendalnie drogi - jednodniowy bilet 50** papierów od łba!!
Można se wynająć bryczkę albo pod wierzch wielbłąda, pięknego araba*** lub osiołka.

Otóż Ściana Królewska z kamiennych grobowców, 'facades street', wąwóz skalny al-Siq i skarbiec Indiany Jonesa (The Treasury, Al Knazneh) znają wszyscy i tam wije się tłuszcza posranych Japończyków z teleobiektywami na wielbłądach.
Na końcu tego burdlu jest jakaś knajpa, muzeum i przystanek osłów (do których jeszcze wrócimy)
Za ww. przystankiem zaczyna się stroma, kamienno-schodkowa ścieżka i najciekawszy fragment Petry (czerwony szlak na powyższych mapkach)
Wiedzie do Ad-Deiry czyli 'Klasztoru'.
Dobiega nas głos z Litwy - idźmy, nikt nie woła ..




1. stadko arabów
2. Mr. Moon
3. kierunkowskaz****
4. al-Siq
5. Matka Beduinka w trampkach

1. no i pozamiatane!
2. dwa osioły
3. laga
4. skarby


Droga do 'Klasztoru' jest zajebista. Strome kamienna ścieżka często-gęsto wykuta w nieforemne schody, zerozjowane formacje skalne, przepastne urwiska i urokliwe widoki. Pierdolone japońskie teleobiektywy zostały na dole w MacDonaldsie. Mijają nas co chwila objuczone osioły. Stukocząc drobnymi kopytkami po wyślizganej skale wybierają tor całkiem różny od mojego. Pewno wiedzą coś więcej :) Zwykle dźwigają butle z wodą, jakieś pozawijane w derki pakunki ale częstym też ładunkiem jest gruba, śmierdząca perfumą turystka kurczowo wrzepiona szkarłatnymi pazurami w ośli kłąb lub łęk prymitywnego siodła. W życiu bym na to nie poszedł. Oferowaną mi hipotetycznie za zjazd na oślim grzbiecie z 'Klasztoru' kwotę 100USD w gotówce uznałbym za rażąco nieadekwatną do ryzyka i odrzucił z szyderczym chichotem ...
Inna atrakcją są przytulone co chwila do skały stoiska z pamiątkami. Zawsze prowadzi je samotna (znaczy bez chłopa), okutana Pani Beduinka, najczęściej z dzieckiem a bywa że i na dodatek z kozą lub psem. Zwykle częstują ugotowaną na ogniu z kilku patyczków herbatą zachwalając swoje towary. Przy jednej z nich zatrzymaliśmy się na dłużej, napiliśmy się beduińskiego czaju, wyczochraliśmy dzieci i kozę, kupiliśmy bransoletę ze '100% bedouin silver' i podziwialiśmy stare monety znalezione oczywiście w Petrze.
Bardzo miły przystanek.

'Klasztor' powala na nogi!
Ooooolbrzymi i do tego tak wysoko. Musiałem M. podsadzić żeby mogła wdrapać się na klasztorną podłogę do fotki ..

/tera M./
Jako że było "ciepło", zakupiliśmy literek wody za cenę, bagatela, 2 JODów i schowaliśmy się przed słońcem w sąsiadującej z budami jaskini. Jaskinia, z 10 na 10 metrów, z klepiskiem wyłożonym dywanami, z siedziskami, podgłówkami z wielbłądzich siodeł i stoliczkami pod ścianami, piękny z niej widok na 'Klasztor', lekko przysłonięty wybujałą bugenwillą, a na ścianach prawdziwe skarby!!! Rodzina królewska oczywiście (głównie jej męska gałąź, jak wszędzie), skałkowa strzelba, którą można było sobie zdjąć i pomacać (zgadnijcie, czy skorzystaliśmy z tej możliwości?), dzieła rzemiosła artystycznego, instrumenty muzyczne, naczynia, no cuda!!! Po około dwudziestominutowej eksploracji w skarpetkach, ruszyliśmy w powrotną drogę.


1. jaskinia
2. stare monety
3. mniszka M.
4. amazonka z petem

1. na szlaku
2. Ad-Deir en face
3. tea time!!!
4. Bazar Wiejskich Bab


Spędziliśmy w Petrze 7 godzin (7-14) i był to czas niezapomniany.
Staś i Nel oddzielnie oblecieli WSZYSTKO CO BYŁO MOŻLIWE i zwinęli nas z trasy powrotnej bo wzięli taxi.
Wszystkie nóżki mieliśmy wbite w gardło po pachy.
Szybki prysznic, do 'Cleopatry' na kolacje i do łóżeczka. Jutro rajd King's Highway'em do  Madaby.
Amen.



jaskiniowa skałkóweczka
 

1. ciężkie jest życie osła!
2. As-Salāmu `Alaykum

3-4. ASTROLABIA??*****






* a konkretnie jeden z siedmiu ósmych cudów swiata :)
** a od 1 nowembra 75USD, pojebało arabusów
*** w cenie biletu jest konna przejażdżka od bramy do Siqa, nie skorzystaliśmy
**** w pierwszej chwili pomyślałem że to info gdzie można zrobić siku (arab. siq)
***** mosiężne, ze 30cm średnicy i pewno ze 6 kilo wagi, o boże jak straszną miałem ochotę to kupić!!



Komentarze

  1. a po co malemu zyleta?

    ale wyraz buzki ma boski:)

    OdpowiedzUsuń
  2. podpis mi się nie podoba.
    A wąsala zapewne od mleka?

    OdpowiedzUsuń
  3. nie podoba sie? :(
    ale to PRAWDA!!!

    beduinek przerwał w połowie golenie bo mu wielbłąd połknął żyletkę i był baaaardzo smutny ...

    OdpowiedzUsuń
  4. tamta mapka też była niegłupia,bo pokazywała mijane zabytki ,co nie?
    jakos tak wychodzi iż jak weszliście na dziką ścieżkę bez pierdolonych japońców,było tych cudów mniej?

    OdpowiedzUsuń
  5. były INNE CUDA

    o wszystkim napiszę tylko pomaluśku, bo widzisz ja w robo jezdem :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. zastanawiam sie gdzie umieścić akcje ksiażki pani A.Christie .W Petrze sie rozgrywa ,wiadomo szmat czasu temu ale CZY TAM BYŁ STRUMIEŃ ?
    bo bohaterowie spali w namiotach i w jaskiniach a opodal płyną strumień.

    OdpowiedzUsuń
  7. ja tam żadnego strumienia nie widziałem

    natomiast wiem skądinąd, że dawna Petra zaopatrywana była w wodę z zewnątrz za pomocą kanałów i były tam też skalne zbiorniki na wodę

    jak przyjrzysz się fotce zatytułowanej al-Siq to dostrzeżesz nad poziomem drogi, w ścianach wyryte coś jakby rynny, to tamtędy mogła być dostarczana woda ...

    OdpowiedzUsuń
  8. Widoki ze ścieżki do Klasztoru były przepiękne, mnóstwo przesympatycznych osiołków, spacer Sikiem niesamowity, no i najważniejsze - byliśmy przy kasach o 7 rano. Nie wyobrażam sobie tego spaceru w czasie, gdy większość wycieczek zorganizowanych tam była. Upał i stonka sprawiłyby, że Petra, tak jak Taj Mahal, nie byłaby dla mnie cudem świata...

    OdpowiedzUsuń
  9. ostatni rząd zdjęć.Zdjęcie nr 2 - As-Salamu czy jakostak - ciężko sie zastanawiałam CO TO TO czarne w lewym roku dolnym.
    Bo na monitorze X-mena dziwnie widać;> aż dotarło do mła że to pewnie ko za.
    Czarna zresztą,;)

    Astrolabium? BOMBA.ile chcieli za to ? szkoda że nie zakupiłeś w sumie,niesamowita pamiatka;)

    "...w skarpetkach ruszyliśmy ..." a co ? butki wam się rozsypały ?:)

    OdpowiedzUsuń
  10. chcieli za astrola dużo ale do zapłacenia, jakieś 2 stówki na nasze

    tyle że to dokładnie obejrzałem i nie za bałdzo sie kupy trzymało to co tam dojrzałem

    no i ciężar kurde straszny, nie wyrobilibyśmy sie z limitem wagi chyba

    no niby można było pocztą ale to strasznie drogo

    trudno :/

    kozy fajne - czarna i biała, cały czas jak je głaskałem myślałem która byłaby smaczniejsza :)))

    OdpowiedzUsuń
  11. skarpetki byli przed przecinkiem, znaczy się na dywanach jaskini, w trasę powrotną ruszyliśmy w skarpetkach i butach, jak biali ludzie ...

    OdpowiedzUsuń
  12. - skarpetki to żart,
    - kozy - nie zjadłabym - gdybym widziala najpierw chodzącą i dotykała ją
    - astrolabium - - ;)szkoda.Szkoda że cięzka,że bylejaka? że taka niewdzięczna paczka do dźwigania

    OdpowiedzUsuń
  13. no dobra będzie 13!
    a M ciekawie wygląda w tej krótkiej fryzurze.Specjalnie zrobiona do ?

    OdpowiedzUsuń
  14. koza mniam-mniam, wsio ryba głaskana czy nie ..

    OdpowiedzUsuń
  15. Specjalnie zrobiona do herbatki beduińskiej. Nożycami do strzyżenia osiołów ;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. nożycami ? do strzyżenia osiołów?
    to tam osioły mają sierść a nie łowce?
    OOOOOOOOOOOO i mogę poprosić o zdjęcie nożyc?
    ;)))

    a tak serio to naprawdę fryzurka mi się podoba i przypominasz mi aktorkę taka jedną;).Zapomniałam nazwisko ale w Bondzie grała jego dziewczynę- tak mała ,zgrabna,czarna,krótko obcięta;)

    OdpowiedzUsuń
  17. HA ! i tu i tam 17;)
    a herbatkę to podaje się w kielonkach?
    a kolanko to gdzie zbiła ?

    OdpowiedzUsuń
  18. bondowa paralela zaszczytna choć drugorzędna ...

    co na to dziewczyna Bonda?

    OdpowiedzUsuń
  19. Kolanko upaprane tylko... Przecie do Monastyru szła, to na kolanach, nie? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. jak donosi Radio Sosnowiec naczynie to nosi miano szkopka, stakańczyka lub beduińskiej literatki :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Bond li i tylko wplątany ze względu na wzgląd PANI ;)

    hm, literatką to się herbatki nie napiiiiiiiiiijeszzzz no chyba że na spróbowanie tylko.
    I JAKI SMAK ?!?

    OdpowiedzUsuń
  22. czarna herbata, baaardzo słodka

    żeby nie okoliczności powiedziałbym że nic nadzwyczajnego ...

    natomiast w następnym odcinku trafimy na beduińską herbatę sage & mint (szałwia/mięta), ale o tem potem ...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty