Dzień 3. - Stara Jerozolima cd. (by M.)
Trzeciego dnia rano (a raczej w środku nocy jak na tamtejsze standardy, czyli około 7) ruszyliśmy z hotelu na spacer po Starej Jerozolimie. Tup-tup pustymi zaśmieconymi uliczkami Dzielnicy Arabskiej, przez mniej zaśmieconą, równie wymarłą, Dzielnicę Chrześcijańską do Bramy Jafskiej, stamtąd niezmiernie klimatyczną z rana (i równie pustą) Dzielnicą Ormiańską do Bramy Syjonu tudzież Bramy Dawida, gdzie wyszliśmy w prawo zamiast w lewo (dzięki czemu Małgonia znalazła na ulicy biżuterię pod postacią zmieniającej kolor pod wpływem temperatury gwiazdy Dawida na łańcuszku), i troszkę naokoło wzdłuż muru zwieńczonego drutem kolczastym dostaliśmy się na Wzgórze Syjon. Krótka wizyta w Wieczerniku, rzut oka na Bazylikę Zaśnięcia i już budzącą się do życia Dzielnicą Żydowską ruszyliśmy do Ściany Płaczu, gdzie miała miejsce konfiskata noża.
Po obejrzeniu Ściany Zachodniej w pełnym słońcu i w pełnym tłumie postanowiliśmy Bramą Lwów dostać się na Wzgórze Oliwne. Po drodze próbowaliśmy wykorzystać którekolwiek z wejść na Wzgórze Świątynne, ale okazywało się, że wszystko było "zamknięte" (znaczy odbywał się ruch w przeciwnym kierunku). Po czterech próbach (z przerwą na posiłek w postaci falafelków, hummusa i gnieciucha oczywiście) zrezygnowaliśmy, a rzut oka na Wzgórze Oliwne z Bramy Lwów wystarczył nam, byśmy z radością wrócili w opiekuńcze objęcia murów miasta.
Przespacerowaliśmy się bazarem Dzielnicy Arabskiej prosto pod prysznic w hotelowej łazience. Stamtąd, w komplecie ze Stasiem i Nel, ruszyliśmy na umówione spotkanie z Dżejdżejem na podbój Mea Sharim o czym w następnej bliskowschodniej notce.
/teraz ja czyli mjr-s/
Dodałbym jeszcze że za Bramą Lwów jest bardzo ciekawy cmentarz muzułmański gdzieśmy wleźli oczywiście.
A Góra Syjon jest właściwie wzgórzem przytulonym z zewnątrz do murów Starówki i mieści na szczycie Kościół Zaśnięcia NMP (uporczywie nazywany przeze mnie Dormitorium), grobowiec króla Dawida i Wieczernik (równie uporczywia zwany przeze mnie Ostatnim Saperem)
Otóż niniejszym oświadczam że owo Dormitorium (na powyższych fotkach w środku) wywarło na mnie największe architektoniczne wrażenie na przestrzeni całej wyprawy - jest jak kawałek tortu wepchnięty w przaśne pajdy murów. Amen
gołabek na drucie genialny
OdpowiedzUsuńStyl M.oszczędny i końkretny,natychmiast się czuje iż major wrzucił swoje trzy grosze;)
Dormitorium przypomina mi statek kosmiczny.
Nie wiem czy wywiera na mnie wrażenie.Zdjecie to zdjecie,co innego zobaczyc w naturze...
rzeczywiście zdjęcia nie oddają piękności Dormitorium
OdpowiedzUsuńa jak ci sie żydek podoba śpiący w notce niżej?
a te gołąbki to są tzw. campdavidki czyli gołąbki pokoju izraelsko-palestyńskiego a poznaje się je po braku gałązki oliwnej w dziobie ale za to zawsze pod bokiem mają drut kolczasty rozdzielający kwartały żydowski od arabskiego :(
OdpowiedzUsuńzadziwiajace jak religie ktore maja wspólne korzenie,głoszą tolerancją iepe potrafia sie nienawidzić;/.
OdpowiedzUsuńe tam religie.
Religia to ludzie a ludzie wiadomo
tuv nienawidzę ;-))))
OdpowiedzUsuńja też mam wspólne korzenie i też nienawidzę!!!
OdpowiedzUsuń:))
;)))
OdpowiedzUsuńmajore - korzeń wspólny masz ?!?
a to ci dziwo ;)))
po namyśle wycofuję się ze wspólnego korzenia
OdpowiedzUsuńwspólny z Żydami korzeń powinien być obrzępolony, a nie jest!
:)
Nic straconego, da się zrobić, choć w tym wieku to trochę hm, kłopotliwe...
OdpowiedzUsuńto ja chyba już nie chce tego wspólnego korzenia ..
OdpowiedzUsuńNie ma nie chcę - odcinanie (się od) korzenia jest karalne! ;-)
OdpowiedzUsuńresekcją fragmentu onego?
OdpowiedzUsuńNie, za dużo babrania, starą dobrą ciupą po prostu.
OdpowiedzUsuńo Boże Salomona i Dawida!
OdpowiedzUsuńprzeczytałem dupą (Freud by sie ucieszył) i mocno się zastanawiałem jak chcesz mnie dupą ukarać za odcinanie sie
ciupą ..
ufff!
Na jutro alfabet proszę powtórzyć: zwłaszcza kolejność C, D itd. ;-)
OdpowiedzUsuń