O Małgorzatce ...

... co to z Cyganami za górami za lasami tańcowała hej!

Popatrzyła. Uśmiechnęła się,
"Daj się sztachnąć". Zaciągnęła się.
Dymek puściła mu w twarz:
"Cygan, Cygan, co mi dasz?"

Inni, o! nie żałowaliby,
Jak nic pięćset złotych daliby.
W Katowicach jeden szwab
To mi tysiąc złotych kładł.

Nawet ładny, nawet młody,
Ja w cukierni jadłam lody:
Malinowe, ananasowe
(Bo ja lubię owocowe).

On pochodzi, grzecznie wita się,
Ja go nie znam, a on pyta się:
"Ist der Platz - powiada - frei?"
(Jeszcze raz się sztachnąć daj.)

Zaciągnęła się. Uśmiechnęła się.
Jak kot w miękki kłąb zwinęła się.
Mówię: "Frei". Bo czemu nie?
Siadł i zaczął kusić mnie.

Że on dobry, że ożeni się,
Że on stały, nie odmieni się,
Że on w banku krocie ma
I w Cieszynie ciocię ma.

A ta ciocia... No jednym słowem
Dwie piećsetki seledynowe
Kładł mi na stół, żebym w holu
Dziś czekała w "Metropolu".

Ja go słucham, bo on miły,
A mnie lody się roztopiły:
Malinowe, ananasowe
(Bo ja lubię owocowe)


/fragment 'Z wierszy o Małgorzatce' Juliana Tuwima, foto: Tunrida/

Komentarze

Popularne posty