HWDKŻ


Stacja kolejowa w Warce. Na dworcowym zegarze 15:51, zerkam w rozkład na ścianie, 15:18 już odjechał, następny 16:32. W kasie proszę o 2 normalne na najbliższy bilet do stacji Warszawa Jeziorki.
Jedziemy na lody w stronę miasta, po 20 minutach wracamy i tak z kilometr przed stacją mija nas pociąg do Warszawy, pędzimy jak wściekli, zabrakło nam ze 100m.
Patrzę na zegar 16:18. Co jest grane do kurwy nędzy????
Poprostu zegar dworcowy we Warce pokazuje czas w Jerozolimie (ew. Kijowie, Kownie, Rydze, Królewcu, Sofii, Tyraspolu, Mińsku, Stambule, Odessie, Bukareszcie, Atenach, Chartumie czy Bagdadzie jak kto woli) czyli GODZINĘ DO PRZODU!!!!! - ot, taka mała kolejowa szutka ..
Pan kasjer (Albert R., się przedstawił) łaskawie przebukowując nasze bilety raczył napomknąć, że dworcowe zegary go nic a nic nie obchodzą i co to ze mnie za podróźny któren nie ma zegarka.
Panu Albertowi i uosobionym w nim Kolejom Żelaznym z całego serca życzymy jak w tytule.

Poza tym, wczoraj wszystko prawie czego się tknęliśmy w gówno się zamieniało:
1. inny pan kasjer na stacji w Ursusie poproszony o bilety POWROTNE do Warki sprzedał nam tylko W TĄ cośmy czystym przypadkiem odkryli dopiero w pociągu
2. Muzeum Pułaskiego było na głucho zamknięte 'z powodu nadchodzącego remontu'
3. wysoki stan wody na Pilicy praktycznie unimożliwił normalne wejście doń
4. wszystkie knajpy we Warce są zamknięte na głucho lub zlikwidowane
5. do wielkiego skądinąd bagażnika pawłowego 'cziornogo bumiera' jednak nie mieszczą się nasze bicykle

Co się nam udało?
1. bez kłopotu znaleźliśmy czarnoprochową strzelnicę i umówionego z nami dumnego właściciela karabinu 'Missisipi' oraz innych wariatów spod znaku BP*
2. na nadrzecznych błoniach za Winiarami spotkaliśmy emerytowanego wetkomandosa z wielką borzojką Różą, który usiłował doprowadzić nas do Pilicy ale wody na ścieżkach było po kolana, gość wyglądał jak starszy brat Ernesta Hemingwaya - siwa szeroka broda, cały w tatuażach, w skórzanej kamizeli i finką za pasem
3. kąpaliśmy się jednak w Pilicy pod mostem i na plaży przy strzelnicy
4. dojechał mój syn Paweł z kumplem i Diablem, który rył w piachu jak czerw z Diuny i uciekł nam do karków na rynku
5. najedliśmy się wiktuałami z Biedronki ucztując na krawężniku ulicy Jesiennej z widokiem na mur cmentarny
6. wróciliśmy do domku przed zmierzchem
7. aura łaskawa nad wyraz i na liczniku 27km






Róża                               Pilica                 lefoszówka                   Diablo


Każda kolejna wycieczka zmusza nas do wydłużania listy rzeczy absolutnie niezbędnych na rowerową rajzę:
czapka z daszkiem, dętka, pompka, jakieś klucze, płyn na komary, szmata na biodra, coś od deszczu, ocieplacz, izolacja, nóż sprężynowy, czołówka, talia kart ..

* BP -  Black Powder (a nie British Petroleum, Bronisław Pawlik ani black panther)

Komentarze

  1. bosko
    starsza corka i jej chłopak mogliby juz ksiazke napisac na temat pkp,kasjerek i w ogóle

    OdpowiedzUsuń
  2. No tak, teraz tylko talii kart zabrakło. Za to czołówka włączała się przy każdym grzebaniu w sakwie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. majore ujęli cię w jakimś przedziwnym tańcu przy tym charcie,nózki króciutkie,i cieniutkie,bambuch słuszny;)
    no tylko że piesio ma kudły a ty nie;)

    OdpowiedzUsuń
  4. wszystko wskazuje na to, że mi się kupe chciało co tłumaczy bańdzioch przynajmniej ...

    nóżki cieniutkie ale za to krzywe :)))

    a co do kudłów to faceci 'na troglodyte' już de mode są :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Więc jak dzwoniłeś z tą story to dalszy ciąg był (zgasiłem Cię bo telefon zadzownił w Muzeum w Wilanowie i jakieś zązywne babsko szczeknęło do mnie, że telefonu się używa i odpłynęło kołysząc zadem perszerona. Zdążyłem jej odwraknąć że nie ja używam tylko kumpel i badając jak kretym (jak to ja) podstawę tego zakazu u ochroniarza salowego uzyskałem zadowalającą mnie filozoficzną odpowiedź że "no nie wolno, ale jak Pan zrobi zdjęcie wyłaczoną komórką". Szukałem babska ale schowało się (powiadomiłem koleżanki że wydaje pezpodstawny z powietrza zakaz i secundo łamie przepisy prawa pracy bo nie ma akurat przerwy i że przesyłam jej [pozdrowienia).

    To dc. tego eksiuzemła gówna albo caca Delphin

    OdpowiedzUsuń
  6. jedynym sensownym zachowaniem w takich sytuacjach jest właśnie zachowanie jak twoje (jak kretyn wg twoich słów)

    i za to cie Andy szanuje!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaraz, wszyscy kretyni a jeden zdrowszy? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Żeś się wreszcie pokapował... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. żeby nie było za dobrze przypomnę skąd pochodzi 'szanowanie':

    para meneli wali w krzakach dykte,
    menel podaje menelicy butelke, ona odmawia motywując, że z gwinta nie pije,
    menel na to przepitym basem:
    - I za to cię Zocha szanuję!

    :))))))

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty